Pokazywanie postów oznaczonych etykietą back to school. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą back to school. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 maja 2016

planner - wskazówki i porady

Hej-hej!

Niedługo przed rozpoczęciem roku szkolnego stworzyłam post o plannerze.
Stworzenie własnego kalendarza było dla mnie strzałem w dziesiątkę - organizacja czasu na rzecz nauki oraz dni wolnych okazała się być o wiele bardziej prosta!
Planner miałam przy sobie każdego dnia. W szkole przydawał mi się również jako notatnik (w momentach, gdy zechciałam zapomnieć zeszytu do historii), ale przede wszystkim był po prostu niezłym bajerem, którego mogły zazdrościć mi koleżanki :)

Rok szkolny na szczęście już się dla mnie skończył, lecz ja zdążyłam przyzwyczaić się do posiadania ręcznie robionego kalendarzyka. Organizacja czasu bez niego jest dla mnie zbyt trudna!
Jako, że pożegnałam szkołę, postanowiłam wykonać nowy planner, wyłączając czas od stycznia do kwietnia tego roku.

Posiadając już duże plannerowe doświadczenie, postanowiłam podzielić się z Wami moimi wskazówkami i poradami - dzięki czemu każdy kolejny stworzony przez nas planner będzie coraz bliższy naszym organizacyjnym, pomocnym ideałom.



Poprzedni wpis o plannerze TU!


Komponując swój pierwszy planner, przez długi czas oglądałam przeróżne zdjęcia oraz filmy na ten temat. Zastanawiałam się; co umieścić w swoim kołonotesie, by jak najlepiej spełniał swoje zadanie? W jakiej kolejności uporządkować kolejne działy dziennika, aby korzystając z niego, nie tracić cennego czasu? Oto moje spostrzeżenia na temat plannerów, szybkiej obsługi oraz ich zawartości:

Długopis. To chyba oczywista podstawa :) Jeśli w torbie nie nosicie piórnika lub długopisów, warto w plannerze zrobić miejsce przeznaczone na umieszczenie pisadła. Może być wykonane z gumy krawieckiej i przyklejone do okładki, możecie także - tak jak zazwyczaj ja to robię, "zawieszać" długopis o kółka w notesie. Każdy pomysł w tym przypadku będzie dobry. Warto mieć przy sobie coś do pisania; nigdy nie wiadomo, kiedy napadnie Was wspaniała myśl, pewien pomysł, który warto zapisać.

 Strona organizacyjna. Tak nazwałam pierwszą stronę plannera, na której naprawdę warto umieścić wszelkiego rodzaju papiernicze pomoce. Samoprzylepne zakładki indeksujące, nieduże karteczki, kawałki taśm Washi - wszystko, co u Was sprawdza się najlepiej. Dzięki zakładkom indeksującym możecie w szybki sposób zaznaczyć ważną stronę kalendarzyka oraz ułatwić sobie do niej dostęp. Większe, kolorowe karteczki spełnią funkcję mini notesów. Nie zajmują dużo miejsca, są lekkie, przez co zyskujecie dodatkowe miejsce w dzienniku oraz nie zmęczycie się, dźwigając wielką, grubą księgę :). Dzięki umieszczeniu ich na początku plannera możecie naprawdę szybko popełnić notatkę, a później przykleić ją w dowolne miejsce - jeśli użyjecie  kartek samoprzylepnych.



Minimalizm. U mnie sprawdza się najlepiej. Zawartość plannera nie powinna być bardzo rozbudowana. Uwierzcie mi, że prezentowane w rozmaitych inspirujących filmikach plannery, w których więcej jest rozdziałów kalendarzyka, niż jego stron, wcale nie są poręczne oraz szybkie w obsłudze. Notesowe kartki ze strony organizacyjnej oraz kalendarz to dwa najważniejsze elementy plannera, w wersji bardziej rozbudowanej możecie (tak jak ja) użyć dosłownie kilku niedużych kartek na listy zakupów, niedużego planu rocznego, dowolnej ilości (byleby nie przesadzić) większych kartek na poważniejsze zapiski oraz kalendarza dziennego. Dzięki zminimalizowaniu zawartości plannera jest on szybki i prosty w obsłudze, co jest ważne podczas oszczędności czasu. Nie będziecie gubić się w przeróżnych przegródkach i rozdzialikach. Możecie planować - wykorzystać maksimum możliwości minimalizmu.



Personalizacja. Nie wiem jak Was, ale mnie zawsze do używania jakiegoś przedmiotu zachęca jego estetyczny wygląd. W plannerze nie tylko okładka jest dla mnie ważna! Wnętrze kalendarza na bieżąco wypełniam zdjęciami, inspirującymi obrazkami, naklejkami i taśmą Washi. To nie tylko doskonała zabawa, to także dbałość o każdy mały szczegół własnoręcznie wykonanej ozdoby. 
W przypadku ozdabiania u mnie najlepiej sprawdza się (jak zwykle!) Washi. Tasiemkami zaznaczam ważne dni, ozdabiam niektóre strony plannera oraz - co jest według mnie przydatnym patentem, odznaczyłam nimi początek każdego miesiąca. 




Zakładki ze wstążek. Według mnie to niezbędny element plannera. Na zdjęciu nie widać mojej wstążki, jednak musicie wierzyć na słowo - ona tam jest, schowana w kalendarzu i spełnia swoje zadanie na piątkę z plusem! :) To jeszcze bardziej ułatwia współpracę z dziennikiem; jednym ruchem możecie dostać się do wybranej części plannera. Bez zbędnych kartek, przedziałek z tytułami. Ponownie jest to minimalizm wewnątrz plannera, który da efekty w szybkiej i prostej obsłudze notesu.


Garść przydatnych porad:
> Chcąc szybko stworzyć planner, użyjcie niedużego segregatora. Ominie Was wycinanie dużej ilości równych kółeczek w każdej kartce.
> Mając grubszy planner, lepiej zabezpieczyć go, dodatkowo przyklejając gumę krawiecką do tyłu okładki. 
> Dobrze jest często wymieniać zużyty wkład plannera, nacinając kartki nożyczkami (co pokazałam w poprzednim wpisie o plannerze). 
> Zalecam często otwierać planner. Można wtedy na bieżąco sprawdzać, co jeszcze należy zrobić w ciągu dnia (szczególnie, jeśli tak jak ja prowadzicie plan bez podziału na konkretne godziny).





A jak się mają Wasze plannery? 
Jeśli macie swoje sposoby planowania, sprawdzone metody tworzenia kalendarzyków oraz porady dotyczące ich zawartości, którymi chcecie się podzielić - piszcie śmiało! 

Zuza

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

szkola #3 - zeszyty

Hej!
Dzisiaj wpadam z kolejnym wpisem, którego tematem przewodnim jest powrót do szkoły.
Jak wiecie z TEGO wpisu, w zeszłym roku poszłam na całość i oprócz własnoręcznie uszytego piórnika, ozdobiłam kilka zeszytów. W tym roku nic się nie zmieniło - ozdobiłam każdy zeszyt, jaki tylko wpadł mi w łapska. Jeśli interesują Was efekty mojej roboty, zachęcam do dalszej lektury! :)

Do ozdabiania zeszytów będą Wam potrzebne takie przybory, jakie tylko postanowicie użyć. Tutaj nie ma żadnej zasady - w zależności od pomysłu i poziomu Waszej kreatywności, możecie postawić na różne przybory. 

Przybory do ozdabiania zeszytów to całkowita dowolność twórcy. Okładkę można okleić materiałem, papierem, naklejkami lub coś na niej narysować, napisać, wyszyć :)

A oto moje zeszyty:




1. Zeszyt oklejony taśmami Washi

Gdy tylko paczka zawierająca te cudowne taśmy ozdobne do mnie dotarła, w głowie utworzyła mi się wizja zeszytu do historii.
Nie lubię historii, jest to dla mnie nudny przedmiot, którego nawet nie potrafię się nauczyć :D Dlatego właśnie, aby częściej sięgać po zeszyt i sporządzać w nim najpotrzebniejsze dla nieuka notatki (^^) postanowiłam, że mój zeszyt będzie posiadał kolorową i ciekawą okładkę.




Taśmy przyklejałam losowo, zaś nierówne odstępy pomiędzy niektórymi pasmami kolorów są celowym zabiegiem :)
Mam nadzieję, że taki zeszyt do historii przynajmniej będę nosić na lekcje. Uwierzcie mi, szczerze nienawidzę tego przedmiotu! :D


2. Zeszyt oklejony skrawkami papieru do scrapbookingu

Ta okładka powstała całkiem spontanicznie. Nie miałam pomysłu na okładkę zeszytu do języka polskiego (wbrew pozorom lubię polski!). Mam jeszcze zeszyt z zeszłego roku, który oczywiście chciałabym wykorzystać, a jego okładka oryginalnie przedstawia kotka - nie miałam serca, aby zaklejać takie słodkie zwierzę swoimi wyrobami :D
Nowy zeszyt (kupiony na zapas) okleiłam resztkami papieru do scrapbookingu, które były pozostałością po oklejaniu tekturowego pudełka. Czarno białą okładkę urozmaiciłam kolorową taśmą Washi.




3. Minimalistyczny zielony zeszyt 

Po targach szkolnych, na których mnie i moją koleżankę Karolinę (serdeczne całuski! :*) zasypano ulotkami, znalazłam w torbie bardzo ciekawą gazetkę z mnóstwem ładnych zdjęć.
Gdy wybrałam kolor okładki zeszytu do matematyki wiedziałam, że trójkątne wycinki z tej gazety nadadzą się idealnie, jednak ich większa ilość burzyła moje poczucie estetyki :D Aby na okładce nie powstał istny misz-masz, postawiłam na trójkątny minimalizm. Na zielonym tle okazał się być strzałem w dziesiątkę.




4. Zeszyt inspirowany wybranym filmem

Zeszyt do religii nie musi mieć na okładce żadnej świętej postaci, prawda? W końcu to tylko zeszyt, dlatego postanowiłam wzorować się na popularnej mandze/anime - stworzyłam okładkę a'la Notatnik śmierci.
Okładka powstała odręcznie, malowałam ją korektorem - można również wykorzystać drukowany, czy kalkowany napis. 


Mama straszy mnie, że z klasy wylecę razem z moim zeszytem. Ja ufam, że ksiądz tak samo jak ja, będzie miał do okładek zeszytów swobodne podejście (w końcu przez poprzednie dwa lata liceum nosiłam zeszyt z czarnym kotem na okładce, nie z Papieżem :D)


5. Ulubiony zeszyt do angielskiego

Nie trzeba być Sherlockiem, aby odgadnąć, że uwielbiam Tumblr :D Zeszyt do angielskiego to nic innego, jak okładka oklejona zdjęciami pochodzącymi z mojego prywatnego bloga. Nie wiem dlaczego, ale Tumblr pasuje mi tylko i wyłącznie do angielskiego - dlatego właśnie drugi rok z rzędu inspirację na okładkę zeszytu do tego przedmiotu zaczerpnęłam z tej cudownej strony internetowej :)






6. Zeszyt malowany przez firankę


Tego typu ozdobienie mogliście poznać już we wpisie o moich wyklejanych inspiracjach. 
Jest proste do wykonania, zaś efekt końcowy jest naprawdę ładny i zachwycający!
Do wykonania takiego zeszytu potrzebne są następujące przybory:
STARA FIRANKA
TAŚMA
FARBA W SPRAYU
ZESZYT O JEDNOKOLOROWEJ OKŁADCE

Firankę dokładnie przyklejamy do okładki taśmą klejącą.



Farbą w sprayu pokrywamy całą powierzchnię zeszytu.



Gdy już wszystko pomalujemy, pozostawiamy zeszyt do wyschnięcia.


Po ściągnięciu firanki z okładki, będzie na nas czekał taki efekt:




7. Zeszyt oklejony ozdobnym papierem

Kupując zeszyty całkowicie zapomniałam o tym, że mam dwa języki polskie! Polski to przedmiot, który w drugiej liceum rozszerzyłam (miałam do wyboru polski lub wos, gdyż historia niestety została nam odgórnie narzucona! Szczyt chamstwa, prawda? :D)
Szybkie zakupy w popularnym supermarkecie zaowocowały kupnem nowych przyborów - oprócz zakreślaczy i kolorowych długopisów w koszyku wylądowały rolki pięknego, ekologicznego papieru nazwanego "wycinanką do szkoły". Wybrałam ten z Safari!



I to tyle moich zeszytów na ten rok szkolny!
Posiadam jeszcze zeszyt do przedmiotu zwanego "kinem" oraz do przyrody - one pozostały mi z zeszłego roku i nie sądzę, żebym i w tym roku dała radę je wykończyć :D

Tak więc chyba nadeszła najwyższa pora, aby przyznać, że jestem gotowa na ten rok szkolny!

Oto moje szkolne wyposażenie: 


Tylko książek nie posiadam. Ale to niewiele znaczący szczegół :D


A Wy jak czujecie się w dzień przed rozpoczęciem szkoły?
Szykujecie jakieś przybory handmade?

Zuza :) 

środa, 26 sierpnia 2015

szkola #2 - duzy i pojemny piornik z kieszonka na telefon

Cześć!
Czy wy też odczuwacie ogromną potrzebę chodzenia do szkoły? 
Ja zawsze podczas zakupów szkolnych, gdy poczuję ten specyficzny zapach podręczników oraz zacznę podpisywać zeszyty czuję, że jestem gotowa na tę rzeź. Po tygodniu mój zapał się kończy, ale ważne jest mieć dobry start, prawda? :D

Być może pamiętacie mój piórnik, który własnoręcznie uszyłam w zeszłe wakacje (znajdziecie go w TYM wpisie). Był nieduży, lecz pomimo to mieściło się w nim bardzo wiele przyborów. On sam zajmował niewiele miejsca, dzięki czemu idealnie pasował do mojej niedużej torby szkolnej.
Jak każdy przedmiot, tak i mój pierwszy piórnik handmade nieco się zniszczył. Ponadto nie lubię nudy - dlatego na ten rok postanowiłam uszyć nowy, większy piórnik, który w przyszłości może mi posłużyć nawet jako kosmetyczka.


DIY - PIÓRNIK Z KIESZONKĄ NA TELEFON
Lub śmieci, jedzenie, ściągi, liściki - po prostu na dowolny dobytek szkolny.


Co będzie Wam potrzebne?


DOWOLNY MATERIAŁ - ja wykorzystałam dwa, które zdobyłam za jedyne trzy złote w sklepie z używaną odzieżą. Bardzo Wam polecam odwiedzić pobliski second hand i wybrać ubrania, których wzory Wam odpowiadają! 
NICI + IGŁA - bez tego raczej nie dacie rady (no chyba, że wśród Was znajduje się MacGyver)
SUWAK - ja wykorzystałam dwa, większy i mniejszy (obydwa wydobyłam z używanych ubrań), lecz ich ilość jest dowolna i zależna od wyglądu piórnika
NOŻYCZKI, LINIJKA (lub dowolny przyrząd mierzący), SZPILKI KRAWIECKIE (niekonieczne, lecz bardzo przydatne)
przedmiotem, który może Wam pomóc przy tworzeniu piórnika jest PISAK lub KREDA. Można nimi narysować na materiale wybrany kształt. Jak widać na zdjęciu, wybrałam ciemny materiał - kreda byłaby idealna, jednak w pudełku z przyborami nie mogłam odnaleźć ostatniego kawałka, dlatego posłużyłam się pierwszym przedmiotem, który spotkałam na swej drodze. Padło na taśmę izolacyjną :D

Wykonanie:

Zaczęłam od rozplanowania wymiarów poszczególnych kawałków materiału.

Wymiary moich kawałków materiału to:
1. 12 x 17 (x2)
2. 7 x 17
3. 3 x 30 (x2)
4. 6 x 7 (x2)

Aby wszystko stało się nieco jaśniejsze, oto plan, który narysowałam przed szyciem:


Wszystko przeniosłam na materiał, posługując się linijką i taśmą izolacyjną.

Ważne, aby radzić sobie w trudnych sytuacjach :D

Chciałam mieć piórnik z kieszenią, dlatego do jednego z kawałków o wymiarze 12 x 17 doczepiłam szpilkami materiał na kieszeń, pamiętając o zapasie materiału po każdej ze stron kieszeni.


No i co tu więcej mówić? :) Zszywałam dokładnie każdą część materiału tak, jak na wykonanym wcześniej planie. Nawet nie robiłam zdjęć, ponieważ każda czynność wyglądała tak samo - to tylko przyszywanie do siebie małych kawałków tkaniny oraz wszycie suwaków w odpowiednie miejsca.




Jeśli chcecie, możecie do środka wszyć inny materiał, pełniący rolę podszewki. Ja zawsze to robię, tym razem wykorzystałam starą bandamkę, znalezioną podczas remontu :)

I to tyle! Sprawdziłam - piórnik mieści w sobie wszystkie moje przybory, do kieszeni bez problemu wślizguje się mój telefon - przy okazji piórnik jest miękki, dzięki czemu tak samo jak mały piórniczek w kwiaty będzie zajmował mało miejsca w torbie :)




No i jak, kreatywni uczniowie są już gotowi na powrót do szkoły? :)


Zuzia :)


P.S.: Simsomaniacy - do boju! suesimsaddiction.tumblr.com









piątek, 21 sierpnia 2015

szkola #1 - DIY wlasny planner :)

Cześć!
Szkoła zbliża się do uczniów wielkimi krokami.
Już teraz czuję, że dla mnie ten rok szkolny będzie bardzo trudnym okresem. Klasa maturalna, wiele obowiązków; nauka, korepetycje, zajęcia muzyczne, Simsy...;) Będę musiała naprawdę mocno przyłożyć się do organizacji każdego zabieganego dnia, dlatego wpadłam na pomysł: muszę mieć swój planner!

Przeszukałam calusieńki internet i wiecie co? Nie znalazłam idealnego kalendarzyka. Chyba ciężko jest mi dogodzić, bo nawet te kalendarze z pięknymi okładkami i o idealnym wymiarze miały swoje wady:
a) układ stron bardzo mi nie odpowiadał
b) planner wypełniony był zbędnymi stronami (w stylu mapa Polski, nie lubię tego)
c) cena była zbyt wysoka
d) kalendarz obejmował jedynie rok 2015 lub 2016 (nie znalazłam typowego kalendarzyka dla ucznia, który byłby dobry :D)

Po dogłębnych i kilkudniowych poszukiwaniach zdecydowałam sama stworzyć swój planner, który będzie dla mnie najpiękniejszy, najlepszy, najlżejszy (to jest bardzo ważne - nie nosić "cegieł" w tornistrze!) i co najważniejsze - wygodny w użyciu.




DIY - IDEALNY PLANNER DO SZKOŁY
Uwaga! Radzę potraktować ten wpis jako inspirację, aniżeli przepis, który należy wykonywać punkt po punkcie identycznie jak ja :)

Najpotrzebniejsze materiały:



    Tak, drugi raz do kolażu dodałam kalendarz miesięczny. Uznajmy, że to dlatego, bo jest on najważniejszy :D


KOŁONOTES - i mam tu ważną poradę! Mój kołonotes jest w nieszczęsnym wymiarze B5, który mnie osobiście bardzo odpowiada, lecz jest dosyć problematyczny - trudno dopasować do niego idealny kalendarz, dzienny planner. Dla ułatwienia radzę zaopatrzyć się w zeszyt w standardowym wymiarze, to ułatwi Wam przycinanie kartek i dopasowywanie ich do plannera.
KALENDARZ - dzienny, miesięczny, roczny - to zależy od Was. Tu również mam ważną poradę! Milion razy sprawdźcie, czy posiadacie kalendarz na dobry rok. Ten widoczny na moich zdjęciach jest niestety zły, a ja zauważyłam to dopiero dzisiaj :D
TAŚMY, KLEJE, NOŻYCZKI - radzę użyć tej dużej taśmy bezbarwnej oraz polecam taśmę dwustronną - ułatwicie sobie zadanie :)
DZIURKACZ - oczywiście można wycinać kółeczka nożyczkami...:D
WYBRANE OZDOBY - wydrukowane zdjęcia, wycinki z gazet, naklejki, wstążki, taśmy Washi - wybór należy do Was!
WYBRANE DODATKI - mogą to być zakładki indeksujące, które przykleicie do jednej ze stron, kolorowe karteczki, plany lekcji, miejsce na oceny. Co tylko przyjdzie Wam do głowy i co uznacie za najpotrzebniejsze!
WYBRANY PAPIER NA OKŁADKĘ - okładka mojego zeszytu w oryginalnej wersji była bardzo ładna, jednak ja od zawsze wolę własnoręcznie wykonane projekty.


Oczywiście myślę, że nie obejdzie się tu bez drukarki oraz dużej ilości papieru. Można oczywiście narysować sobie kalendarz, czy plan lekcji - jednak to (według mnie) byłoby aż za bardzo handmade :D

Wykonanie:

Najpierw należy rozłożyć kołonotes na czynniki pierwsze. Starajcie się zbytnio nie zniekształcić spirali - lepiej działać powoli i skutecznie :)



Ja zaczęłam od okładki. Pokryłam dwie tektury klejem, po czym powoli - uważając, aby pod powierzchnią kartki nie powstały pęcherzyki powietrza - kładłam na nich wydrukowane wcześniej projekty.

WAŻNE! Jeżeli wydaje Wam się, że wzór z okładki będzie prześwitywał przez naklejoną kartkę, wcześniej przyklejcie do okładki zwykły biały papier ksero.

Moja okładka została zaprojektowana przeze mnie - wybrałam kilka grafik, które znalazłam na Tumblr, po czym pokombinowałam i stworzyłam z nich nową, całkiem ładną (według mnie) okładkę notesu (korzystałam z programu PicsArt).

Musiałam się nieźle nagimnastykować, zanim w końcu udało mi się uzyskać okładkę w odpowiednim wymiarze. Zużyłam tony papieru i żadna drukowana kartka nie pasowała do tekturki notesu - dlatego jeśli tak jak ja zdecydujecie się na wymiar B5, przed drukowaniem zmieńcie rozmiar grafiki. Ja zrobiłam to w Paintcie :D



Najpierw zmierzyłam linijką wymiary oryginalnej okładki - w moim przypadku było to 17.5 x 25. Pomnożyłam te liczby przez 10 i wpisałam otrzymane wyniki w odpowiednie pola.


Odłożyłam okładki w bezpieczne miejsce, aby klej spokojnie mógł wyschnąć.



Ja w swoim notesie znalazłam bardzo przydatną, dwustronną kieszeń na luźne kartki. Jej początkowy wygląd niespecjalnie do mnie przemawiał, dlatego postanowiłam ją trochę podrasować:



Wykonanie takiej kieszeni jest bardzo proste (prezentuję na kartce A4, lecz warto zrobić większą kopertę):

1. Złóż dół kartki do środka (aby powstała kieszeń w wybranym przez Ciebie rozmiarze)
2. Kartkę złóż na pół
Et voilà! :)

Po udekorowaniu kieszeni wzięłam dziurkacz w dłonie i dzielnie wycinałam nim kółeczka we wszystkich kartkach, jakie tylko chciałam umieścić w plannerze.
Następnie obcięłam nadmiar papieru z wyschniętych już okładek oraz okleiłam je taśmą bezbarwną - aby się nie niszczyły i żyły długo :D

Nadszedł czas na składanie notesu w całość.

Zaczęłam oczywiście od tylnej okładki, następnie umieszczałam wszystko po kolei i zakończyłam przednią częścią notesu.



Dobra rada! Każdy wkład notesu, który będziecie musieli/chcieli po pewnym czasie wymienić, dodatkowo potraktujcie nożyczkami :D
Nacięcia przy wyciętych wcześniej kółkach nie tylko pozwolą na łatwe nałożenie kartek na spiralę, ale także ułatwią szybkie pozbycie się niechcianej części plannera.


Właśnie tak umieszczałam większość kartek :)

A teraz czas na zabawę z dodatkowym ozdabianiem.
Dołożyłam jeszcze wstążkę, która pełni rolę zakładki, taśmą Washi przykleiłam do wewnętrznych stron okładki plany lekcji oraz wykaz ocen - na dwa zbliżające się semestry.





Aktualnie mój wypasiony planner prezentuje się tak, jak na zdjęciach - jednak ja mam w głowie kilka pomysłów, co jeszcze do niego dodam :)

Plan lekcji, kalendarz miesięczny oraz jednodniowy planner znalazłam w internecie.
Przydatny link: KALENDARZ DO WYDRUKOWANIA


Jak Wam się podoba mój planner?
Szykujecie jakieś własnoręcznie ozdobione zeszyty na ten rok szkolny? :)

Zuza ;)

P.S.: Jak możecie zobaczyć w miejscu z "Najświeższą pracą", doszłam do ładu ze skanerem. To nie była jego wina - wystarczył "nowy" komputer, a i skaner zaczął działać na moją korzyść :D





piątek, 17 lipca 2015

wyklejane inspiracje

Cześć!
Mam nadzieję, że nie tylko w moim przypadku niektóre z wakacyjnych dni po prostu są nudne.
Ja znalazłam świetny sposób na zwalczanie nudy. Jest nim wyklejanie, naklejanie, ozdabianie - krótko mówiąc scrapuję do upadłego :D



"Papierkową robotą" zajmuję się od zawsze. Na początku oklejałam własnoręcznie zrobione pudełka tekturowe, które później wręczałam jako prezenty na gwiazdkę dla całej rodziny.
Wykorzystywałam wtedy kolorowy papier, wycinane przeze mnie przeróżne kształty, nieduże kawałki wstążek, koraliki, guziki, suszone kwiaty, a nawet śmieci ze strugaczki. Moja kreatywność nie miała końca :)

Po długiej przerwie i odpoczynku od zabawy z klejem, papierem i tekturą, w zeszłe wakacje postanowiłam ozdobić sobie swoje nudne zeszyty szkolne. Efektem była przede wszystkim satysfakcja z wykonanej roboty - niektóre zeszyty posłużyły mi do końca roku szkolnego!


Większą ilość zeszytów pokażę Wam w przyszłości :)



Do ozdobienia wszystkiego, co tylko Wam się umyśli potrzebujecie jedynie papier, klej i nożyczki. Zebrałam swoje najczęściej używane przybory - oto one:


Klej - niekoniecznie introligatorski. Jeżeli posiadacie mocny klej szkolny, w zupełności powinien on wystarczyć.
Nożyczki - moje trzymam już od czasów podstawówki, dlatego używam je zamiennie z nożem precyzyjnym, o którym wspominałam już w TYM wpisie.
Pędzlem gąbkowym pokrywam większe powierzchnie klejem, jednak wykorzystywany przeze mnie kiedyś palec radzi sobie z tym zadaniem bardzo dobrze :)
Papier - bloki z pięknymi, kolorowymi wzorami niekoniecznie należą do tanich, dlatego dobrym sposobem jest drukowanie wybranych przez siebie wzorów, znalezionych w internecie. Wystarczy, że w wyszukiwarkę Google wpiszecie pattern - tak pomagałam sobie w ozdabianiu zeszłorocznych zeszytów.




















Podczas ostatniej wizyty w sklepie plastycznym, gdy zmuszona byłam uzupełnić swoje przyborowe braki, znalazłam punktowy klej w korektorze, który przydaje się do sklejenia lub przyklejenia małych przedmiotów.



Kupiłam również szkicownik A4. Wybrałam ten z bordową, gładką okładką. Postanowiłam z kwiecistych wzorów powycinać trójkąty i ozdobić nimi cały obszar szkicownika.





















                                           Jak widać - zmieniłam zdanie i nie całą okładkę ozdobiłam kwiatkami.


Aktualnie mój szkicownik wygląda tak:




















Klejenie i ozdabianie jest dobre również na brak weny twórczej.
Jeśli brak Wam inspiracji, zawsze możecie poszukać jej w internecie :)
Piękne zeszyty, kryjące się pod (na przykład) hasłami diy decorating notebooks zachęcają do stworzenia własnych dekoracji.

Jak podoba Wam się mój pomysł na zwalczanie nudy?
Macie swoje kreatywne sposoby na nudne dni?

Zuzia :)

P.S.: Zdjęcie w okienku z najświeższą pracą tymczasowo jest słabej jakości. Mój skaner jest ostatnio nieposłuszny i muszę poczekać, aż zgodzi się ładnie zeskanować pracę - wówczas zmienię zdjęcie na normalny skan :)