Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrób to sam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zrób to sam. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 czerwca 2016

DIY dla mola ksiazkowego

Cześć!

Zbliżające się wakacje zwiastuje ładna pogoda i ciepełko.
Mnie wakacje kojarzą się nie tylko z czasem wolnym i latem - to również okres wzmożonej bezsenności na rzecz czytania książek :) Najlepiej czyta mi się właśnie w nocy, a dzięki odpowiednim lekturom nawet nie mam ochoty na sen.
Ciepełko już jest, czasu wolnego mam aż za dużo. Zatem pora się zabrać za czytanie!
Jedyne, czego mi brakowało, to zakładki do książek. Wykonałam ich wiele - nie tylko dla siebie :)




Zakładki nie tylko do książek.
Nieduże zakładki wykonane ze spinaczy biurowych i wstążek lub tasiemek to idealny gadżet dla posiadaczy plannerów. Mogą również przydać się w szkole; by zaznaczyć ważną stronę w zeszycie, podręczniku, notesie. Prezentują się uroczo i są proste w wykonaniu. Czy można chcieć czegoś więcej? :)





Zakładki origami.
Do ich wykonania potrzebujemy jedynie niedużej kartki papieru. Proces tworzenia trwa niedługo - nie jest skomplikowany :) Takie zakładki wyglądają ładnie, są poręczne i spełniają swoje zakładkowe zadanie na piątkę z plusem!





Moje zakładki wykonałam na podstawie tego tutorialu :)

Klasyczne zakładki.
Ozdobione w odpowiedni sposób stają się wyjątkowe! Ja wykorzystałam najprostsze pomysły - wszędobylska taśma Washi i skromny, ozdobny papier. Taką zakładkę można wykonać, używając tego, co akurat mamy pod ręką. Najprostsze rozwiązania często okazują się być najlepszymi!




Zakładki prawdziwego fana!
Kto by nie chciał posiadać zakładki z cytatem z ulubionej książki lub filmu? 
Na zakładce można umieścić (nakleić, narysować) atrybut ulubionej książkowej postaci - ja tak zrobiłam. Te dwie zakładki są moimi ulubionymi!
Postanowiłam, że wykorzystam cytaty, które zrozumieją fani Myrona Bolitara z książek Harlana Cobena oraz Zero i Jude z serialu "Hit the Floor".



"How many other Myrons do you know?" :)


Urocze zakładki.
Wykonane na papierze w lekko kremowym odcieniu, przy użyciu zwyczajnych farbek wodnych. 
Według mnie wyglądają przeuroczo!





Warto jest własnoręcznie wykonać zakładki. To świetna zabawa, która nie zajmuje dużo czasu, a przy okazji zachęca do czytania.
Ja mam już na stoliku kilka egzemplarzy książek, których nie przeczytałam, choć wielokrotnie miałam na to ochotę. Zakładki zdecydowanie działają jak magnez - nie mogę oderwać się od myśli o nocnym czytaniu! :)



A Wy, jakie książki lubicie czytać najbardziej? 
Macie swoich ulubionych autorów? Ja zdecydowanie uwielbiam Cobena :)

Zuza :)

wtorek, 24 maja 2016

planner - wskazówki i porady

Hej-hej!

Niedługo przed rozpoczęciem roku szkolnego stworzyłam post o plannerze.
Stworzenie własnego kalendarza było dla mnie strzałem w dziesiątkę - organizacja czasu na rzecz nauki oraz dni wolnych okazała się być o wiele bardziej prosta!
Planner miałam przy sobie każdego dnia. W szkole przydawał mi się również jako notatnik (w momentach, gdy zechciałam zapomnieć zeszytu do historii), ale przede wszystkim był po prostu niezłym bajerem, którego mogły zazdrościć mi koleżanki :)

Rok szkolny na szczęście już się dla mnie skończył, lecz ja zdążyłam przyzwyczaić się do posiadania ręcznie robionego kalendarzyka. Organizacja czasu bez niego jest dla mnie zbyt trudna!
Jako, że pożegnałam szkołę, postanowiłam wykonać nowy planner, wyłączając czas od stycznia do kwietnia tego roku.

Posiadając już duże plannerowe doświadczenie, postanowiłam podzielić się z Wami moimi wskazówkami i poradami - dzięki czemu każdy kolejny stworzony przez nas planner będzie coraz bliższy naszym organizacyjnym, pomocnym ideałom.



Poprzedni wpis o plannerze TU!


Komponując swój pierwszy planner, przez długi czas oglądałam przeróżne zdjęcia oraz filmy na ten temat. Zastanawiałam się; co umieścić w swoim kołonotesie, by jak najlepiej spełniał swoje zadanie? W jakiej kolejności uporządkować kolejne działy dziennika, aby korzystając z niego, nie tracić cennego czasu? Oto moje spostrzeżenia na temat plannerów, szybkiej obsługi oraz ich zawartości:

Długopis. To chyba oczywista podstawa :) Jeśli w torbie nie nosicie piórnika lub długopisów, warto w plannerze zrobić miejsce przeznaczone na umieszczenie pisadła. Może być wykonane z gumy krawieckiej i przyklejone do okładki, możecie także - tak jak zazwyczaj ja to robię, "zawieszać" długopis o kółka w notesie. Każdy pomysł w tym przypadku będzie dobry. Warto mieć przy sobie coś do pisania; nigdy nie wiadomo, kiedy napadnie Was wspaniała myśl, pewien pomysł, który warto zapisać.

 Strona organizacyjna. Tak nazwałam pierwszą stronę plannera, na której naprawdę warto umieścić wszelkiego rodzaju papiernicze pomoce. Samoprzylepne zakładki indeksujące, nieduże karteczki, kawałki taśm Washi - wszystko, co u Was sprawdza się najlepiej. Dzięki zakładkom indeksującym możecie w szybki sposób zaznaczyć ważną stronę kalendarzyka oraz ułatwić sobie do niej dostęp. Większe, kolorowe karteczki spełnią funkcję mini notesów. Nie zajmują dużo miejsca, są lekkie, przez co zyskujecie dodatkowe miejsce w dzienniku oraz nie zmęczycie się, dźwigając wielką, grubą księgę :). Dzięki umieszczeniu ich na początku plannera możecie naprawdę szybko popełnić notatkę, a później przykleić ją w dowolne miejsce - jeśli użyjecie  kartek samoprzylepnych.



Minimalizm. U mnie sprawdza się najlepiej. Zawartość plannera nie powinna być bardzo rozbudowana. Uwierzcie mi, że prezentowane w rozmaitych inspirujących filmikach plannery, w których więcej jest rozdziałów kalendarzyka, niż jego stron, wcale nie są poręczne oraz szybkie w obsłudze. Notesowe kartki ze strony organizacyjnej oraz kalendarz to dwa najważniejsze elementy plannera, w wersji bardziej rozbudowanej możecie (tak jak ja) użyć dosłownie kilku niedużych kartek na listy zakupów, niedużego planu rocznego, dowolnej ilości (byleby nie przesadzić) większych kartek na poważniejsze zapiski oraz kalendarza dziennego. Dzięki zminimalizowaniu zawartości plannera jest on szybki i prosty w obsłudze, co jest ważne podczas oszczędności czasu. Nie będziecie gubić się w przeróżnych przegródkach i rozdzialikach. Możecie planować - wykorzystać maksimum możliwości minimalizmu.



Personalizacja. Nie wiem jak Was, ale mnie zawsze do używania jakiegoś przedmiotu zachęca jego estetyczny wygląd. W plannerze nie tylko okładka jest dla mnie ważna! Wnętrze kalendarza na bieżąco wypełniam zdjęciami, inspirującymi obrazkami, naklejkami i taśmą Washi. To nie tylko doskonała zabawa, to także dbałość o każdy mały szczegół własnoręcznie wykonanej ozdoby. 
W przypadku ozdabiania u mnie najlepiej sprawdza się (jak zwykle!) Washi. Tasiemkami zaznaczam ważne dni, ozdabiam niektóre strony plannera oraz - co jest według mnie przydatnym patentem, odznaczyłam nimi początek każdego miesiąca. 




Zakładki ze wstążek. Według mnie to niezbędny element plannera. Na zdjęciu nie widać mojej wstążki, jednak musicie wierzyć na słowo - ona tam jest, schowana w kalendarzu i spełnia swoje zadanie na piątkę z plusem! :) To jeszcze bardziej ułatwia współpracę z dziennikiem; jednym ruchem możecie dostać się do wybranej części plannera. Bez zbędnych kartek, przedziałek z tytułami. Ponownie jest to minimalizm wewnątrz plannera, który da efekty w szybkiej i prostej obsłudze notesu.


Garść przydatnych porad:
> Chcąc szybko stworzyć planner, użyjcie niedużego segregatora. Ominie Was wycinanie dużej ilości równych kółeczek w każdej kartce.
> Mając grubszy planner, lepiej zabezpieczyć go, dodatkowo przyklejając gumę krawiecką do tyłu okładki. 
> Dobrze jest często wymieniać zużyty wkład plannera, nacinając kartki nożyczkami (co pokazałam w poprzednim wpisie o plannerze). 
> Zalecam często otwierać planner. Można wtedy na bieżąco sprawdzać, co jeszcze należy zrobić w ciągu dnia (szczególnie, jeśli tak jak ja prowadzicie plan bez podziału na konkretne godziny).





A jak się mają Wasze plannery? 
Jeśli macie swoje sposoby planowania, sprawdzone metody tworzenia kalendarzyków oraz porady dotyczące ich zawartości, którymi chcecie się podzielić - piszcie śmiało! 

Zuza

sobota, 13 lutego 2016

"wiosenne" walentynki! :)

Cześć wszystkim!

Mam nadzieję, że mnie jeszcze pamiętacie :D
Po (dłuższej niż się tego spodziewałam) przerwie od blogowania i dekorowania pokoju przychodzę do Was z dekoracjami - inspiracjami na walentynki.

Owo święto zakochanych jest idealnym pretekstem do wykonania ozdób do pokoju, które wprowadzą w Wasze wnętrza atmosferę szczęścia i nadchodzącej wiosny. 

Nie przeciągając wstępu; zachęcam Was do zainspirowania się moimi pomysłami i zrobienia własnych dekoracji!



DIY - WALENTYNKOWE DEKORACJE

Stworzone dla samotnych "walentynkowiczów" :)



1. Ramka miłych wspomnień <3

Nawet wielki samotnik "forever alone" ma miłe wspomnienia związane ze znajomymi, z ludźmi :D
Miałam okazję uczestniczyć w naprawdę dobrej imprezie - była to moja studniówka. Moi koledzy maturzyści świetnie bawili się robiąc głupkowate miny w fotobudce - mnie również nie ominęło szaleństwo. 
Zdobyłam dwa zdjęcia! Włożyłam je do niedużej, czarnej ramki a tłem stał się mały arkusz papieru z bloku kartek do scrapbookingu. 

Proste i estetyczne :)


2. Słoik na różności <3




Można do niego wpakować biurkowe przybory, cukierki, lizaki, pędzle.
Można też podkraść mój pomysł na włożenie do niego suchych gałązek (mam do nich słabość!).

Potrzebne przybory:
Słoik
Wybrane dekoracje: farbki, brokat, bibuła, papier kolorowy, taśmy Washi
Wstążka
Opcjonalnie: arkusze kolorowej pianki, gałązki, klej na gorąco

Wykonanie jest bardzo proste.
Słoik ozdabiamy w wybrany przez siebie sposób. Ja postawiłam na szare Washi i delikatną, jasną wstążkę.
Wypełniamy go wybranymi przedmiotami. Jeśli podoba się Wam mój pomysł z gałązkami, klejem na gorąco przyklejcie do nich wycięte z pianki serduszka.

Według mnie to właśnie te patyczory dodają walentynkowym dekoracjom wiosennego uroku. Jeśli nie chcecie znosić do pokoju całego wyposażenia podwórka, słoik może służyć nawet jako wazon na walentynkowe kwiaty - pamiętajcie jednak o odpowiednim doborze kształtu i wielkości słoika. 






3. Urocza lampka nocna <3

Ten pomysł skradł moje serce!
Lampka wygląda cudownie; spodobała mi się aż tak, że wątpię, abym miała zamiar żegnać się z nią po walentynkach :)



Potrzebne przybory:
Słoik
Lampki choinkowe (idealne będą te na baterie)
Kawałek materiału (tak długi, aby zdołał okryć cały słoik)
Nożyczki, flamaster
Wstążka
Klej na gorąco

Na materiale rysujemy wybrany kształt - ja postanowiłam narysować walentynkowe serce :)
Wycinamy je uważnie, aby nie zaciąć materiału poza konturami swojego rysunku.
Przykładamy materiał do słoika, klejąc w trzech miejscach: na łączeniu dwóch końców materiału, u góry przy gwincie oraz na dole, w miejscu, w którym połączą się wszystkie zagięcia materiału.

Jeśli tak samo jak ja posiadacie jedynie te kablowe lampki choinkowe, włóżcie je do słoika przed zawiązywaniem wstążki. Kabel można lekko zagiąć i jeśli nie chce trzymać się pod wstążką, pomóżcie sobie gumką recepturką - zakładając ją na gwint słoika i wystające kable.

Gdy już zawiążecie wstążkę na uroczą kokardkę, wystarczy włączyć lampki i podziwiać efekty swojej pracy. Mnie naprawdę one zachwyciły! :)








4. Inspiracje na tablicy <3


Zdjęcia, obrazki, rysunki, kartka z plannera, "przypominajki" - wszystko to w towarzystwie serc i walentynek. 
Ozdobienie tablicy korkowej jest chyba najprostszym pomysłem, na jaki możecie wpaść :)



Przede wszystkim polecam okleić ramę tablicy taśmą Washi.
Nie mam pojęcia, dlaczego sama wcześniej tego nie zrobiłam! Po użyciu Washi tablica lepiej wkomponowała się w kolorystykę mojego pokoju, wygląda megauroczo i walentynkowo. 

Nie mogłam pominąć zentagle sowy, zdjęć moich zwierząt i miejsca na kalendarz miesięczny.
Jeśli posiadacie gdzieś obok siebie działające drukarki, większość pracy macie już z głowy - ja dopiero teraz doceniam moc i przydatność tego urządzenia (i czuję smutek z powodu obecnego braku drukarki :D).

Serce wykonałam z kordonku. 
Panel z serduszkami z kolorowego papieru to idealne miejsce na tegoroczne kartki walentynkowe, jakie wpadną Wam w ręce. 
Obawiam się, że u mnie skończy się na tej jednej, którą dostałam wczoraj - jednak pomimo to czuję się wyróżniona. Nie każdy dostaje walentynki od wieszczów :)


 




To tyle moich walentynkowo - wiosennych dekoracji.
Mam nadzieję, że przypadły Wam do gustu - zachęcam do pozostawienia swoich opinii w komentarzach!
No i przyznać się - spędzacie walentynki z kimś, czy samotnie? :)

Zuza

środa, 23 grudnia 2015

inspiracje - prezent na ostatnia chwile

Hej ho!
Świąteczny nastrój panujący w galeriach handlowych i na zdjęciach w internecie jeszcze mi się nie udzielił.
Licząc na cud chciałabym podzielić się z Wami inspiracjami - oraz zabieganych, spóźnialskich wielbicieli "zakupów na ostatnią chwilę" (w tym mnie!) natchnąć do pójścia na te ostateczne zakupy przedświąteczne w celu odnalezienia prezentu idealnego.

Wprawdzie ja wisienkę na torcie (czytaj: prezencie) położyłam już wczoraj, dokupując ostatniusie drobiazgi, bez których upominki nie uzyskałyby pełnej formy, ale wierzę (a nawet wiem), że są na tym świecie osoby, którym pomysłów na prezent brak i z wyprawą do sklepu zwlekają już od poprzedniego tygodnia. W tym miejscu chciałabym pozdrowić mojego przyjaciela, Adama - tak, to między innymi o Tobie mowa :D

Razem z siostrą Emilią przygotowałyśmy listę pomysłów na prezenty pod choinkę, które są jednocześnie urocze, jak i przydatne. Pamiętajcie: dobry prezent to prosty prezent! I z taką dewizą radzę wybrać się do sklepu - lecz najpierw zachęcam, aby zapoznać się z inspiracjami:




10 POMYSŁÓW NA

PREZENT POD CHOINKĘ

(popełniony na ostatnią chwilę)





1. SKARPETY! :)

Wiem, że tego typu prezenty mają wielu zwolenników, tak samo jak i przeciwników. Jednak wyobraźmy sobie: ciepłe skarpety w świąteczne wzorki... Skarpety w nadrukiem postaci z bajki... Czyż to nie cudowny miniprezent? Według mnie bez skarpet nie ma prezentu pod choinkę - i nawet, jeśli prezenty już macie, warto się wybrać po parę ciepłych skarpet, ażeby podarek był w pełni świąteczny i zimowy :)




2. MOC SŁODYCZY!

Czekolady, słodkości, żelki - to dosyć popularna część prezentu. Jednak gdy własnoręcznie upieczone pierniczki zapakujemy w bezbarwny papier i przewiążemy wstążką lub miętowe cukierasy zapakujemy we własnoręcznie oklejone świątecznym papierem pudełeczko - prezent zostanie obdarzony magią świąt. Dodatkowo: do jego wykonania wcale nie potrzebujemy kilku tygodni - wystarczy jeden wieczór!




3. KOSZ Z JEDZENIEM!

Niechaj każdy z nas odpowie sobie w ciszy: czyż jedzenie nie byłoby idealnym prezentem dla każdego z nas? Czy aby przypadkiem nie jedzenie było cudowną sprawą, dla której warto spieszyć się do domu po szkole/pracy/spełnieniu obowiązków? Czy to nie jedzenie kochamy najbardziej?
Jeśli na choć jedno z powyższych pytań odpowiedziałeś, Czytelniku "NIE!", powinieneś szybko zmienić zdanie.
Do wiklinowego, niedużego koszyka (mógłby być wyścielony na przykład materiałem) polecam włożyć dżemy, konfitury, ciastka, miód, orzechy, owoce: pomarańcze, mandarynki, banany, jabłka - a na popitkę, jeśli obdarowywana przez nas osoba jest pełnoletnia, trzeba dołożyć świąteczną nalewkę (jeśli niepełnoletnia: na przykład dobry sok pomarańczowy!) i prezent jest gotowy.
Użyteczny, pyszny, pachnący. Myślę, że każdy z nas byłby zadowolony, dostając pod choinkę między innymi jedzeeeenieeee! ;)


4. KOLOROWANKI!

Istne "must have!" dla kreatywnych. Popularne kolorowanki dla dorosłych opanowały każdą księgarnię, więc jest to prezent łatwo dostępny i całkiem przydatny! 
Poczujcie się więc niczym ja, gdy publikuję wpisy na blogu: powtarzajcie sobie "bądźcie kreatywni, ludzie!" i zachęcajcie obdarowywaną osobę do ruszenia głową i ręką z kredką - niechaj obudzi w sobie uśpioną kreatywność :)


5. CASE NA TELEFON!

Nawet w sklepach z odzieżą pokrowce wiszą na wieszakach przy kasie. A jest to gadżet bardzo przydatny, szczególnie dla niszczycieli smartfonów (niszczyciele - łączmy się!). Case to upominek, który można znaleźć wszędzie i zawsze się przyda. Gdy będzie wizualnie zaspokajał Wasze poczucie estetyki - jest to prezent - strzał w dziesiątkę! :)




6. KSIĄŻKA KUCHARSKA!

Taa, ja znowu o jedzeniu... Ale pomyślcie: gdy do kosza z jedzeniem dołożycie wypasistą książkę kucharską, prezent nabierze innego znaczenia. Nie tylko zachęcicie bliskich do jedzenia, ale także do gotowania! Zawsze można na tym skorzystać i próbować nowo poznanych potraw, pochodzących z książki. Dobrym wyborem będzie na przykład dzieło Marty Dymek - z superowego i pewnie dobrze Wam znanego bloga - Jadłonomii. To nie reklama, na pewno nie opłacona. Ja tylko zachęcam do zapoznania się z tą książką oraz przepisami :)


7. PODUCHA!

Prezentuję Wam własny projekt, który jest typowym prezentem "na szybko".
Potrzebujecie jedynie poduszkę, poszewkę, nożyczki, klej na gorąco oraz kawałek materiału - może być w kratę, w śnieżki, ja wybrałam futerkowy i milusi.

- Wybrany wzór rysujecie na kartce (mój wybór: superjeleń), wycinacie.
- Nanosicie wzór na kawałek materiału, ponownie wycinacie :)
- Powstały kształt naklejacie klejem na gorąco na poszewkę.
- Ubieracie poduszkę w stworzone ubranko.
- Cieszycie się szybkim efektem, swoimi zdolnościami i kreatywnością :)


Jeśli uznacie, że jednak to zbyt wymagające zadanie (nie jest wymagające, nie wmawiajcie sobie :D), w sklepie bez problemu znajdziecie ładne, ozdobne poszewki na poduszki.
Osobiście byłabym zadowolona z takiego prezentu - może ktoś z Was również? :)


8. ZESTAW CIEPŁOLUBA!

Jeśli znacie osobę ciepłolubną, ten prezent będzie dla niej idealny. Zresztą, chyba każdy lubi ciepełko!
Duży kubek (widziałam śliczne i tanie w sklepie Carrefour), gorąca czekolada (można dołożyć pianki do zestawu), kocyk, kapcie i termofor. Czy jest coś lepszego, od zimowego zestawu "ciepełko"? :) Obdarowywana osoba będzie gotowa na każdą śnieżycę :D



9. PACHNIDŁA!

Gotowe zestawy kosmetyków są chyba zbyt popularnym prezentem, dlatego mam dla Was coś podobnego, a jednak nowego.
Aby znaleźć superowe pachnidła, Waszym celem powinny być mydlarnie!
Wspaniałe rozmaitości: mydło o zapachu ciemnej czekolady z pomarańczą, waniliowym, kokosowym, cynamonowym, pierniczkowym, a nawet o zapachu baobabu - do wyboru, do koloru - a raczej: do zapachu! 
W mydlarni każdy znajdzie coś dla siebie. Ja na pewno postawiłabym na wanilię i kokos, a co wybralibyście Wy? :)


10. SUPERWYPASISTY ZESZYCIOR!

Na zdjęciu jest kolejny z moich własnych projektów.
Można ozdobić zeszyt według własnych upodobań (kilka inspiracji TU! i TU!) lub kupić zeszyt, kalendarz, notatnik. Chyba każdy z Was dobrze wie, że miejsca na pisadła nigdy za wiele :)




Ja swój zeszyt ozdobiłam farbkami wodnymi i tuszem kreślarskim. Na okładkę przykleiłam tablicową naklejkę (zdobytą w sklepie NANU-NANA).
W kwestii zeszytów pomysły chyba nie mogą się skończyć, dlatego polecam spędzić dzisiejszy wieczór na dekorowaniu okładek :) Będzie to prezent wyjątkowy - zdecydowanie!


To koniec mojej i Emilii listy prezentów, które można zorganizować na ostatnią chwilę.
Macie jakieś swoje pomysły? Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach - możemy pomóc wielu osobom, które do dzisiaj nie zorganizowały wszystkich prezentów :)


Przy okazji chciałabym życzyć Wam wszystkim zdrowych, radosnych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia! Mam nadzieję, że spędzicie je razem z rodziną; w ciepełku i z dobrym jedzeniem :D

Zuza :)


Wykorzystane i nie podpisane zdjęcia pochodzą ze strony pinterest.com :)

sobota, 31 października 2015

Rozchmurz niebo na jesien! #2

Cześć! 
Mam dla Was drugą część wpisu z jesiennymi dekoracjami.

Przyznam szczerze, że żyję z nadzieją, że kogoś z Was, czyli z wpadających tu osób zarażę kreatywnym myśleniem i dlatego na wstępie postanowiłam poprosić o szczerość - jeśli jest tu choć jedna osoba, która postanowiła wykonać cokolwiek, o czym mówiłam we wpisach od początku bloga, koniecznie niech podniesie rękę i da o sobie znać :)

Tak. To koniec mojej patetycznej przemowy. Teraz czas na...


DIY - JESIENNE DEKORACJE 
Część druga!


Część pierwszą wpisu znajdziecie TU! :)
Pomimo, że superśnieg nie chciał powrócić nawet na dwa dni, w mojej głowie nie zabrakło pomysłów.

4. Liściasty słoik na przybory

Do wykonania tej ozdoby, która przy okazji jest bardzo funkcjonalna, potrzebne wam będą:

Suche, jesienne liście - ja za swoimi rozglądałam się już od dawna, a znalazłam je podczas spaceru. Na dodatek leżały osamotnione niedaleko mojego domu :D Możecie wykorzystać liście dekoracyjne, ja niestety takowych nie znalazłam.
Słoik - dowolnej wielkości
Taśma dwustronna 
Klej introligatorski
Gąbkowy pędzelek

Liście przed użyciem warto jest umyć, no chyba, że Wasze są wystarczająco czyste :)
Ja zanurzyłam je w zimnej wodzie, po wyjęciu osuszyłam ręcznikiem i poczekałam jakieś trzy godzinki, zanim zaczęłam przyklejać je do słoika.


Do przyklejenia liści wybrałam taśmę dwustronną. Dlaczego?
Otóż - próbowałam wykorzystać do tego mój ukochany Magiczny klej, lecz tym razem nasza współpraca nie skończyła się sukcesem. Liście nie przyklejały się do słoika, dlatego oczyściłam je z kleju, umyłam słoik i okleiłam go taśmą. Na taką powierzchnię kładłam liście, starając się, aby cały słoik został nimi otulony :)




Gdy słoik stał się w stu procentach liściastym pojemnikiem, postanowiłam zabezpieczyć liście.
Rozcieńczyłam klej Magiczny, łącząc go z wodą w proporcjach mi nieznanych (zrobiłam to metodą "na oko", lecz nie bierzcie nazwy tej metody dosłownie!)
Rozcieńczonym Magikiem łatwiej jest pokryć powierzchnie cienką jego warstwą. 


Odłożyłam słoik do wyschnięcia, po czym wpakowałam w niego wszystkie długopisy, flamastry i szkolne przybory, które wcześniej trzymałam w (wykonanym własnoręcznie!) biurkowym organizerze.

Tak prezentuje się mój słoik! 
Wykonując go można dosłownie wprowadzić element jesieni na swoje biurko :D




5. Jesienna tablica korkowa

Oczywiście tablicy korkowej nie wykonałam własnoręcznie. Kupiłam ją w sklepie Carrefour już kilka lat temu (prawdopodobnie chodziłam jeszcze do podstawówki!) i zazwyczaj wieszałam na niej swoje rysunki.
Po remoncie mojego pokoju zajęła miejsce na biurku, dlatego teraz pełni funkcję "tablicy na przypominajki" - wszelkie "ściągi", które wykonuję z większości przedmiotów, aby łatwiej było mi się uczyć.

Połączyłam dwa zastosowania tablicy, ozdabiając ją jesiennymi wzorami, liśćmi oraz własnym rysunkiem, nie zapominając o miejscu na moje ukochane żółte karteczki.

Oto, jak pusta tablica przeobraziła się w inspirującą, jesienną przestrzeń na przypominajki:



Do ozdobienia własnej tablicy przyda wam się wszystko, co macie pod ręką, w stylu:
Liście (żywe, bądź sztuczne), arkusze papieru w przeróżne wzory, taśmy Washi, kolorowe długopisy, flamastry, kredki, własne rysunki, projekty, taśma dwustronna, pinezki, własne pomysły i kreatywność :)


6. Ciepełko

Mimo, że ciepełko nie jest dekoracją jesienną, przydaje się w oczekiwaniu na zimę i święta.
Źródłem ciepełka jest oczywiście koc, ciepłe kakao i kot. Do kompletu można dorzucić książkę i spędzić jesienny wieczór w bardzo przyjemnej, jesiennej, ciepłej i kociej atmosferze :)







Bardzo pomocny  w pracy jest  kot. Zachęcam Was do skorzystania z jego ofert pomocy - Tygrys wcale mi nie przeszkadzał, co widać na zdjęciach:






Do wypełnienia jesiennej atmosfery po brzegi brakuje tylko przyjemnej muzyki - mnie w tworzeniu towarzyszyła ta melodia:





A Wy macie sposoby na pokonanie jesieni? 
Jak znieść zimno, które panuje za oknem? I jak przetrwać ten czas oczekiwań na zimę, który wyjątkowo się dłuży? :D




Zuza